Krótkie wakacje przed końcem WSOP
Moim czwartym turniejem WSOP był Event #24 – $1000 No Limit Holdem rozegrany w sobotę 12 czerwca. Za dobrze nie pamiętam sytuacji, w której zakończyłem swój udział ale byłem po gorszej stronie coinflipa – podobnie jak w poprzednich trzech turniejach.
Moim piątym turniejem był Event #26 (poniedziałek 14 czerwca) – $2500 NL 6-max. Turniej miał bardzo nieudany początek bo nie mogłem wygrać nawet jednego rozdania. Udało mi się podwoić i powrócić do stacka początkowego, a później zagrałem all-in z dwiema over kartami i drawem do koloru. Rok temu w takich rozdaniach nawet nie myślałem, że mogę przegrać, a teraz nie mogę wygrać nawet jak jestem lekkim faworytem. Witam Cię wariancjo.
Jak na razie w tym roku czuję, że gram świetnego pokera ale brakuje mi wygranej w kluczowych rozdaniach, w których zbudowałbym stacka. Dosłownie nienawidzę tych mniejszych turniejów z małymi stackami początkowymi, w których ogromną rolę odgrywa krótkoterminowe szczęście. Aby mieć miejsce na grę, musisz się podwoić już na samym początku. Moja zaktualizowana lista na WSOP 2010 wygląda następująco:
- Sobota 19 czerwca – Event #36 $1k NL
- Poniedziałek 21 czerwca #39 $1500 NL Shootout
- Środa 23 czerwca #42 – $1500 NL
- Piątek 25 czerwca #45 – $1500 NL
- Sobota 26 czerwca #47 – $1000 NL
- Poniedziałek 28 czerwca #49 – $1500 NL
- Wtorek 29 czerwca #51 – $3000 NL
- Środa 7 lipca #57 $10 000 NL ME
Czując, że zaczynam być sfrustrowany, szukałem sposobu na zrelaksowanie się. Zadzwonili do mnie rodzice, którzy wybierali się na wakacje do Południowej Karoliny i spytali się, czy chcę do nich dołączyć. Nie widziałem swojej rodziny już dłuższy czas, a na wakacje wybierali się także moi dziadkowie dlatego zdecydowałem się skorzystać z propozycji. Ominąłem event #36, #39 i #42. I tak były to turnieje z niskim wpisowym i dużą liczbą uczestników dlatego nie martwiłem się tym zbytnio. Odbudowanie psychiki przed lipcem było ważniejsze.
Przyjechałem w sobotni poranek i zadomowiłem się. W niedzielę pogoda nie była najlepsza więc zagrałem kilka turniejów online. Jakoś udało się dojść do stołu finałowego w $150 rebuy i wygrałem ponad $70 000. Całkiem niezły początek wakacji i sposób na odbudowanie psychiki.
Reszta wakacji była równie ekscytująca. W dzień ojca zabrałem swojego ojca i dziadka na ryby. Każdy z nas złapał hiszpańską makrelę. Zrobiłem trochę zdjęć jednak mój telefon padł i nie zdążyłem zrobić zdjęć rybkom.
Piszę ten tekst wracając do Las Vegas, gdzie zagram w piątek w turnieju $1500 NL. Najwyższy czas awansować do Dnia 2 i wygrać jakąś bransoletkę.
Billy Kopp
